Gran Torino

2 komentarze

Poleciłem kiedyś str-owi niezły film a on polecił mi ten → Gran Torino czyli im starszy, tym lepszy - niczym irlandzka whiskey - Clint Eastwood, który film ten wyreżyserował i zagrał w nim główną rolę.

Tak się jakoś składa, że Clint Eastwood, znany szerszej publiczności kinowej jako inspektor Callahan - Brudny Harry w ostatnich latach najczęściej pojawia się w filmach, które sam reżyseruje.

Jak to zwykle u Eastwooda bywa, bohater kroczy przez życie swoją własną ścieżką i stara się być wierny ogólnoludzkim zasadom takim jak dobro, sprawiedliwość i prawda. Tak jest i tym razem. Walt(er) „proud to be an American” (o swojsko dla nas brzmiącym nazwisku) Kowalski (niczym w „Tramwaju zwanym pożądaniem”) jest samotny po śmierci żony. Wyobcowany, nie mogący się odnaleźć we współczesnej - dodajmy chorej, nienormalnej - amerykańskiej rzeczywistości i niedogadujący się ze swoimi dorosłymi dziećmi i wnukami weteran wojny w Korei. Próbuje przeżyć godnie swoje życie na zasłużonej emeryturze, ale wkoło tylko piętrzą się problemy i zdrowie szwankuje.

Ale mimo tych wszystkich uciążliwości znajduje w sobie chęć, żeby zejść z utartych ścieżek, przełamać schemat, poznać nowe i zmienić trochę dotychczasowy byt. Ta zmiana przynosi mu zadowolenie i nadaje nowy sens jego życiu. Zmienia się, ale nie na tyle, żeby na białe mówić czarne a na czarne - białe. Co to, to nie. Podejmie ryzyko zmierzenia się z problemem za bary, bo jeśli on tego nie zrobi, to któż inny to uczyni? I dorbze o tym wie. To jego świadomy wybór.

Fabuły zdradzać nie będę, bo każdy, kto widział choćby jeden film z Clintem Eastwoodem może się domyślać jakiego bohatera nam tu aktor kreuje. Warto jednak obejrzeć tę produkcję. Naprawdę wciąga, lekko i przyjemnie się ją ogląda a godzina i 45 minut seansu mija jak z bicza strzelił. Nie nuży. Jest w sam raz.

Nieżyjący już krytyk filmowy i pasjonat kina - Zygmunt Kałużyński powiedział kiedyś w jednym z wywiadów, że każdy, choćby najgorszy film ma te kilka minut (czasem jedynie kilkanaście, kilkadziesiąt sekund) dla których warto go obejrzeć. Żeby trafić na te sceny. Gran Torino ma takich scen kilka. Scen, które świetnie portretują pomieszane amerykańskie społeczeństwo. Sądzę, że ktoś, kto zdecyduje się poświecić swój czas na obejrzenie tego filmu nie będzie rozczarowany. Ja mam tylko lekkie uczucie niedosytu. Można było głębiej sportretować bohaterów i relacje, ale jest to niezła produkcja, przy całej przewidywalności scenariusza i bohatera...

Polecam!

tag: Clint Eastwood | Gran Torino | Walt Kowalski

Krytyka niewskazana

5 komentarzy

4 lipca 2009 roku w warszawskiej Królikarni wystąpi i zaśpiewa Steven Seagal. Szczerze mówiąc, to takiego artystę bałbym się skrytykować za jego występ. Nie wiadomo jak taki gość reaguje na negatywne komentarze ;)

Na arabską nutę ...

Dodaj komentarz

Wczorajszej nocy skończyłem oglądać film z Richardem Gere „The Hunting Party” (nie mam pojęcia jaki jest jego polski tytuł, bo chyba nie był przeznaczony do dystrybucji kinowej w Polsce). W filmie tym (komediodramat o Bałkanach; tematyka wojennej reporterki rodem z „Kwiatów Harrisona” podlana czarnym humorem rodem z filmów Emira Kusturicy) w jednej z początkowych scen pojawił się utwór „Barra Barra”. W głowie mi się kołatało, że już gdzieś ten utwór słyszałem, ale nie pamiętam gdzie. Po chwili spędzonej przy internetowej wyszukiwarce okazało się, że ten kawałek znajduje się również na ścieżce dźwiękowej filmu „Helikopter w ogniu” a artysta, który go wykonuje to - mający algierskie korzenie - Rachid Taha. Jego twórczość jest w podobnym klimacie jak bardziej znanej artystki wykonującej arabskie utwory, Natachy Atlas.

str gdy mu poleciłem do obejrzenia ww film i doniosłem, że słucham właśnie utworu Rachida Tahy podesłał mi link do coveru utworu „Rock the Casbah” brytyjskiej grupy The Clash. Również w arabskim klimacie ten cover, z lekko zmienionym tytułem na: „Rock el Casbah”.

Całkiem niezła, rozgrzewająca porcja muzyki do słuchania na chłodną porę roku i paskudną pogodę za oknem.

tag: arabska | muzyka | filmowa | Rachid Taha | Natacha Atlas

2 dni w Paryżu

1 komentarz

Nie będzie to opowieść o tym jak spędziłem weekend w stolicy Francji (jeszcze nie miałem takiej okazji, może innym razem), ale o filmie pod takim tytułem.

Jakoś tak się ostatnio składa, że znajduję czas na oglądanie filmów i nadrabiam wielomiesięczne (a nawet wieloletnie) zaległości w pojawiających się na ekranach kin tytułach. W poprzednim wpisie polecałem obraz „Kochanice króla”. Tym razem zachęcam do obejrzenia „2-ch dni w Paryżu”.

Scenariusz do tej produkcji napisała, a także ją wyreżyserowała i zagrała główną rolę, Julie Delpy - aktorka w Polsce chyba najbardziej znana z roli Dominique w „Trzy kolory: biały”.

Film to komediodramat. Co prawda praktycznie przez cały czas na ekranie dzieją się humorystyczne sceny, wartka akcja, ale opowiada on o ważnych sprawach, relacjach męsko-damskich i o tym jak czasem ciężko się dwojgu ludziom dogadać i poznać. Bohaterowie, para: Amerykanin - Jack i Francuzka - Marion wracają z wycieczki do Wenecji i na koniec dwutygodniowego urlopu, przed powrotem do Nowego Jorku, zatrzymują się na 2 dni w Paryżu u rodziców Marion. Te dwa dni to dla Jacka zderzenie z francuskim stylem życia, odmiennym od amerykańskiego poglądem Europejczyków na wiele spraw - także w relacjach towarzyskich i uczuciowych. W ciągu tych 2 dni, poznając otoczenie, rodzinę i znajomych Marion, Jack zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę niewiele wie o kobiecie, z którą przyszło mu spędzić dwa ostatnie lata. Mimo, że to (purytańską) Amerykę stawia się jako przykład zdemoralizowanego stylu życia, relatywizacji zachowań i hipokryzji, to co Jack ujrzy we Francji zniesmaczy także i jego.

Film jest odmienny od dramatu romantycznego „Przed zachodem słońca”, w którym Julie Delpy tworzyła parę razem z Ethanem Hawk, ale tak samo opowiada o miłości, uczuciach, wrażliwości, stosunku ludzi do ludzi. O tym, że miłość to nie jest znowu takie proste uczucie jakby się mogło wydawać.

Z ciekawostek dotyczących filmu „2 dni w Paryżu” można wymienić fakt, że rodziców Marion grają autentyczni rodzice Julie Delpy, również akotrzy i ludzie sztuki: ojciec - Albert Delpy i matka - Marie Pillet. Także kilka innych wątków autobiograficznych Julie Delpy znalazło się w tym filmie (m.in. że ma problemy ze wzrokiem, co jest pokazane w jednej scenie). To jest też film trochę o niej, jako, że wychowała się we Francji, ale na stałe mieszka w USA. Na ekranie można również ujrzeć popularnych we Francji aktorów, którzy grają w filmach Luca Bessona i Mathieu Kassovitza.

Jeśli ktoś ma abonament usługi CYFRA+ i ma wykupiony pakiet filmowy to na kanale CANAL+ Film 18 marca o 21:30 będzie mógł obejrzeć „2 dni w Paryżu”. Polecam. Warto.

Kochanice króla

2 komentarze

czyli polski tytuł brytyjskiego filmu The Other Boleyn Girl. O czym film opowiada napomknął już stone w swoim wpisie.

Film przedstawia fabularyzowaną, opartą na faktach, historię dwóch sióstr Boleyn, które wplątane intrygami swojego ojca i wujów poznają króla Anglii Henryka VIII a później trafiają na jego dwór. Początkowo niechętne wykonywaniu zadań narzuconych przez krewnych, stopniowo wciągają się w intrygę, zauroczone królem i splendorami wynikającymi ze służby w zamku. Postępowanie sióstr wobec monarchy wywołało szereg decyzji politycznych, które poważnie wpłynęły na dalsze losy Anglii.

Dalej fabuły rozwijać nie będę. Kogo zainteresuje ten sam obejrzy film. Oglądając takie produkcje człowieka zaskakuje fakt, że - jak to napisali przy opisie filmu w IMDB-międzynarodowej internetowej bazie filmów - rzeczywistość jest często bardziej zaskakująca od wymyśl(o)nych fikcyjnych historii. To się działo naprawdę.

Akcja filmu toczy się wartko i naprawdę wciąga, chociaż pewne wątki i wydarzenia są spłycone i trochę obniżają poziom dramaturgii. Jeśli ktoś jest miłośnikiem filmów historycznych i kostiumowych (np. Elizabeth - Elżbieta, królowa Anglii z Cate Blanchett czy rewelacyjny - moim skromnym zdaniem - "Królowa Margot" z Danielem Auteuil i Isabellą Adjani nie powinien być rozczarowany. Warto obejrzeć.

„Kosiarz umysłów 2” w telewizji

4 komentarze

Kosiarz umysłów 2” - za chwilę będzie emisja tego filmu w TV Polsat. Pierwszą część oglądałem z 15 lat temu a drugiej jeszcze nie miałem okazji (albo nie przypominam sobie, ale raczej bym pamiętał - chociaż, kto wie...). Ciekawe, czy będzie równie dobra jak część 1.

Wanted

5 komentarzy

Obejrzałem w piątek na DVD film „Wanted”. Obejrzałem go chyba tylko po to, by utwierdzić się w przekonaniu, że szkoda mi czasu (i męczenia oczu) na produkcje tej klasy. Co za gniot. A gdybym miał na takie filmy chodzić do kina i wydawać pieniądze na bilety to już w ogóle byłoby marnowanie pieniędzy i czasu...

Rok diabła

1 komentarz

Zacznę formułką, którą często wypowiada Piotr Kaczkowski w swoich audycjach: jeśli przyjmiemy, że jest jeszcze sobota to... byłem dzisiaj, w sobotę właśnie, w kinie. Rano przeczytałem, że w kinie pod auspicjami miejskiego ośrodka kultury będzie bezpłatny pokaz filmu "Rok diabła". Film ten miałem ochotę obejrzeć już jakiś czas temu, bo od ładnych paru lat jestem sympatykiem twórczości Jaromíra Nohavicy, czeskiego poety, pieśniarza, barda. Ten film jest o nim, ale nie jest to dokument, ale pardokument - fabularyzowana opowieść o Nohavicy i grupie muzycznej Čechomor podana w komediowym sosie. Jeśli ktoś oglądał inne filmy, do których Petr Zelenka - reżyser Roku diabła, przyłożył rękę (np. Samotni z równie absurdalnym humorem co w Roku diabła, ale traktujący o ważnych, ludzkich sprawach egzystencjalnych) to nie będzie narzekał. Chociaż sympatycy czeskiego kina na pewno mają już ten film zaliczony.

W filmie tym występuje także Jaz Coleman z zespołu muzycznego Killing Joke. Kreuje szatańską rolę kusiciela. Dzieło składa się z wielu wesołych momentów, narracja jest humorystyczna, ale opowiada o życiu, samotności, przyjaźni, problemach. Dużo jest scen koncertowych, gdzie Nohavica razem z Cechomorem śpiewa swoje najbardziej znane (znane już od prawie 30 lat) utwory. Na zachętę jeden z nich: Jaromír Nohavica - Sarajevo (2,14 MB).

tag: Rok Diabła | Jaromír Nohavica | Čechomor

Niebo nad Berlinem

3 komentarze

Na kanale Ale kino o 20:00 film „Niebo nad Berlinem” Wima Wendersa.

Pitbull - nowa seria

6 komentarzy

Dzisiejszego wieczora w programie 2 TVP o godzinie 21:10 nowe odcinki, kolejnej serii serialu Pitbull - niezłego serialu o polskich policjantach pracujących w wydziale dochodzeniowo-śledczym.

tag: TVP | serial | Pitbull

Muzyka z filmów anime w PR1

13 komentarzy

W Programie 1 Polskiego Radia nadają właśnie audycję poświęconą muzyce z filmów anime. Prezentowane są utwory w języku japońskim z różnych filmów i animacji. Ciekawe. Polecam.

Czerwony

2 komentarze

Dzisiaj o godzinie 21:50 w TVP Polonia mój ulubiony film Krzysztofa Kieślowskiego: „Czerwony”.

W ramach podzękowań

Dodaj komentarz

sznik pomógł mi lekko zmodyfikować szablon komentarzy Joggera przesyłając mi kod swojego szablonu do porównania, więc w ramach podziękowań przesłałem mu ten link z satyrycznym filmikiem. Ubaw po same pachy. Mocny ROTFL. Polecam ;-)

Wieczór z Toto

1 komentarz

Kilka dni temu wszedłem w posiadanie płyty DVD z zapisem koncertu zespołu Toto w Amsterdamie z okazji 25-lecia jego działalności. I teraz zamiast gapić się na jakieś bezsensowne produkcje w tv raczę swoje uszy (bo oczy mam wpatrzone w monitor komputera) świetnymi utworami, najlepszymi i najbardziej znanymi piosenkami Toto.

Video (YouTube): Toto - Africa (Live in Amsterdam 2007)

Animacje Nicka Parka

2 komentarze

O tym, że dzisiejszego dnia w kinie przy ośrodku kultury będą wyświetlane filmy animowane Nicka Parka dowiedziałem się w piątek z dodatku kulturalnego "Gazety". Postanowiłem nie przegapić tej okazji i zawczasu przygotowałem sobie 10 złotych na bilet. I nie zawiodłem się. O 18:35 zaczął się pokaz. 1,5 h animowanej rozrywki.

Nick Park to twórca animowanych filmów przedstawiających przygody czyściciela okien i domorosłego wynalazcy Wallace'a oraz jego psa Gromita. I właśnie filmy o nich mogłem obejrzeć dzisiaj na pokazie zorganizowanym przez DKF "GAG". A pokazane zostały krótkometrażowe animacje: Wyprawa na księżyc, Wściekłe gacie, Golenie owiec oraz klip do utworu Niny Simone "My baby just cares for me" (dostępny na YouTube - rozweselający). Na deser zaprezentowano parodię wywiadów telewizyjnych pod nazwą Zwierzo-zwierzenia, gdzie indagowane przez dziennikarza były animowane zwierzęta mieszkające w ZOO, które mówiły o swym (ciężkim) losie. Bardzo to było śmieszne i przyjemne dla oka.

A po projekcji szybko wróciłem do domu, skierowałem swe kroki do wanny i po kąpieli uruchomiłem komputer by przejrzeć wpisy na blogach i sprawdzić czy nie dotarły jakieś e-maile. W tle przygrywa(ł) mi Jimi Hendrix z płyty DVD z zapisem jego występów na festiwalu Woodstock w 1969 roku. Kolację dzisiaj sobie odpuściłem. Za chwilę komputer zostanie wyłączony a ja pozwolę sobie poczytać jeszcze przez jakiś czas książkę w łóżku po czym zasnę, by odpocząć przed dniem jutrzejszym (czego i Wam życzę).

Kwiaty Harrisona

6 komentarzy

Kwiaty Harrisona (IMDB | oficjalna strona internetowa filmu) - dzisiaj w TVP1 o 23:00.

Oglądałem ten film ze 2 lata temu. Nawet udało mi się go nagrać na płytę DVD w domowej nagrywarce podłączonej do telewizora, ale płytę gdzieś wcięło.

Mocny i gorzki film o wojnie na Bałkanach i reporterach z drugiej półkuli jadących ją relacjonować. O tym, jak Amerykanie postrzegają wydarzenia w Europie i w gruncie rzeczy niewiele o niej wiedzą (- Kochanie, Graz leży w Australii? Chyba w Austrii?) i o tym, że to gwiazdy, sławne nazwiska spijają śmietankę na różnych festiwalach dziennikarskich w towarzystwach wzajemnej adoracji a prawdziwą brudną robotę odwalają za nich rzemieślnicy, którzy pchają się w sam środek wydarzeń, w ogień na linię strzału, gdzie gwiazdorzy fotografii reporterskiej baliby się pojawić.

Warto obejrzeć. Szczególnie, by zobaczyć Andie MacDowell i Adriena Brody'ego.

tag: Kwiaty Harrisona | film | wojna | Bałkany | dziennikarstwo | fotografia | reportaż

Niespieszne popołudnie

3 komentarze

Dzisiaj był naprawdę udany dzień. Szczególnie udany pod względem pogodowym. Temperatura nie była za niska ani za wysoka - w sam raz. Ja, któremu naprawdę trudno dogodzić w tej materii (jestem zmarźlakiem, ale za upałami też nie przepadam - ze względu na moje krążenie) nie narzekałem. Od dawna nie pamiętem takiego dnia. Dla mnie taka temperatura jak dzisiaj mogłaby być codziennie, aż do października. Tylko, żeby co kilka dni padało, bo inaczej przyroda tego by nie wytrzymała.

Jako, że pogoda dopisywałą to po obiedzie, po 18-tej wybrałem się zobaczyć filmy krótkometrażowe prezentowane z okazji 22. Dni Sztuki Współczesnej na białostockiej Wyspie Kulturalnej w byłych wojskowych magazynach przy ulicy Węglowej. Gdy szedłem na przystanek autobusowy inną drogą niż zazwyczaj, mając jeszcze w planach zahaczenie o salon sieci komórkowej Orange, by skorzystać z promocji doładowań POP (POP-aki zawsze mają fajnie ;-)) i zasilić konto telefonu mamy i swojego, zobaczyłem kolegę uruchamiającego samochód. On też mnie dostrzegl i powiedział, że może mnie podrzucić dokąd potrzebuję - akurat jechał do brata sprawdzić auto. Podwiózł mnie 150 metrów dalej pod pawilon, do salonu Orange a później na Węglówkę - kilka kilometrów od osiedla. Nie chciał zostać, bo był umówiony a ja zostałem, by obejrzeć resztę filmów (pokaz rozpoczął się o 18-tej, więc trochę mnie ominęło, ale niewiele). Przedstawiono kilka filmów krótkometrażowych: humorystyczne fabułki o życiu i miłości a także paradokument o wojnie w Czeczenii. Przentacja bardzo udana. Przez najbliższy weekend zaś - w ramach Dni Sztuki Współczesnej - przedstawienia teatralne. W sobotę i niedzielę darmowe spektakle dla publiczności na świeżym powietrzu przedstawią poznańskie grupy Teatr Ósmego Dnia i Biuro Podróży. Mam nadzieję, że pogoda dopisze i nie będzie padało. Prognozy zapowiadają ładną pogodę.

Gdy wracałem z Węglowej to wstąpiłem jeszcze do supermarketu i zakupiłem piwo - Peroni Nastro Azzuro (polecam film promocyjny na stronie produktu). Tanie nie było i liczę, że jest warte swojej ceny. Sprzedawane w butelkach tylko 0,33 litra, więc praktycznie jest na dwa łyki. Ale jak niedawno napisałem: wolę spróbować jakiegoś nowego produktu niż z przyzwyczajenia (czy nałogu) kupować i konsumować ciągle te same marki. Na razie chłodzi się w lodówce. Otworzę je za chwilę i będę sączył oglądając serial Cobra 11 w kanale TVN7.

Prison Break w Polsacie

10 komentarzy

Właśnie widziałem w TV Polsat reklamówkę zapowiadającą emisję od niedzieli 28 stycznia serialu „Prison Break”. Nie widziałem ani jednego odcinka serialu, tylko tę zajawkę i 3 sekundy spoilera na Google Video czy YouToube. Z seriali tego typu na Polsacie oglądałem „24 godziny”. „Prison Break” też zapowiada się ciekawie. Tak przypuszczałem, że to Polsat zakupi serial. Cieawe co zaproponuje konkurencja?


tag: Polsat | tv | serial | Prison Break

„Oficerowie”

5 komentarzy

Serial „Oficerowie” w TVP2 w niedziele o 20-tej. Co za porażka. O ile przy słabościach scenariuszowych pierwsza część - czyli serial „Oficer” - była do przełknięcia to oglądanie „Oficerów” to droga przez mękę. Główna bohaterka, policyjna psycholog, oficer policji to - excusez le mot - idiotka. Zachowuje się nieodpowiedzialnie, dziecinne i w ogóle nie jak na oficera policji przystało. Błąd za błędem. Jeśli tacy psychologowie pracują w polskiej Policji Państwowej to ja dziękuję. Kto oglądał ten wie. Kto nie oglądał - niczego nie straci. Serial ratują jedynie role grane przez Pazurę, Gonerę, Kozłowskiego, Bobrowskiego i Małaszyńskiego. Ale oglądam, oglądam - jak zacząłem od pierwszego odcinka to i skończę. To nie „Lost” z miliardem części...

Krótka lekcja języka polskiego

12 kwietnia 2007, 21:31:52

Krótka lekcja języka polskiego

13 komentarzy

Widok z kamery internetowej

22 lutego 2007, 16:55:16

Właśnie oglądam obraz z kamery internetowej jednej z firm dostarczającej Internet na białostockich osiedlach. Niezwykłość tego obrazu polega na tym, że kamera umieszczona jest na dachu bloku a właśnie teraz ktoś zabrał się za jej ustawianie i kręci nią na wszystkie strony. Obraz ma niezłą jakość. :)

20 komentarzy


Szpieg